piątek, 27 października 2017

Pokój - Emma Donoghue


Pokój


Autor: Emma Donoghue
Tłumacz: Ewa Borówka
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 27.01.2016 (wydanie II)
Liczba stron: 408
Moja ocena: 8/10


Jack pięć lat temu przyszedł na świat w zamkniętym Pokoju. Jest on dla niego całym światem, bo nigdy nie wychodził poza jego mury. Rośnie nieświadomy, że cokolwiek istnieje poza tym jednym pomieszczeniem. Jego mama siedem lat temu została porwana i zamknięta w specjalnie do tego celu wybudowanym dźwiękoszczelnym pomieszczeniu. Od tego czasu była regularnie gwałcona przez swojego porywacza, w wyniku czego na świat przyszedł Jack. Kobieta skupiła się na dziecku, dzięki czemu nie popadła w obłęd. Stara się zapewnić mu normalność i stwarza dla niego całkiem inny świat, gdzie miejsca i ludzie z telewizora są wymyśleni i tak naprawdę nie istnieją, a za drzwiami pokoju jest tylko kosmos. Wszystko po to, aby oszczędzić chłopcu cierpienia jakie sama odczuwa. Pewnego dnia uznaje, że Jack jest na tyle duży, że plan ucieczki, który od dawna miała w głowie, można w końcu wcielić w życie. Jak uda im się uwolnić? Jak poradzą sobie w świecie „Nazewnątrz”?

Narratorem powieści jest Jack, więc to z jego perspektywy poznajemy całą historię. Dzięki temu język jest bardzo prosty. Autorce i tłumaczowi bardzo dobrze udało się odwzorować mowę i sposób postrzegania świata małego dziecka. Liczne neologizmy, brak gramatyki i naiwne oceny sytuacji dodają dużo realizmu. Myślę, że gdyby to mama prowadziła narrację powieść byłaby bardziej przygnębiająca, ale jednocześnie mniej wstrząsająca.

 Książka podzielona jest na kilka rozdziałów, ale tak naprawdę możemy podzielić ją na dwie części. Pierwsza to przedstawienie życia w Pokoju. Poznajemy wszystkie codzienne rytuały i zabawy jakie lubi Jack. Druga natomiast pokazuje trudy przystosowania do życia po uwolnieniu z zamknięcia. Bardzo podobało mi się pokazanie całej drogi jaką musiał przejść Jack, aby oswoić się z nową sytuacją. Coś co dla matki było wybawieniem, dla dziecka stało się dużą traumą. Dla Jacka do tej pory całym światem było jedno pomieszczenie. Wszystko było zawsze na swoim miejscu, a każdy dzień wyglądał bardzo podobnie. Nagle odkrywa, że nie jest jedynym dzieckiem na świecie, że Ci wszyscy ludzie z filmów żyją naprawdę i, że nawet drzewa i trawa są prawdziwe. Takie wywrócenie życia do góry nogami i konfrontacja ze światem zewnętrznym musi być bardzo trudnym doświadczeniem, ale książka pokazuje nam, że człowiek ma niezwykłe możliwości adaptacyjne.

Chciałoby się wierzyć, że takie rzeczy dzieją się jedynie w książkach. Niestety to nie jest tylko fikcja literacka a takie „pokoje” istnieją naprawdę. Emma Donoghue nie ukrywa, że do napisania Pokoju zainspirowała ją prawdziwa historia. Była to sprawa Josefa Fritzla, który przez 24 lata więził i wielokrotnie gwałcił swoją córkę. Elisabeth urodziła w tym czasie siedmioro dzieci, w tym chłopca, który w chwili uwolnienia miał 5 lat. Myślę, że autorka bardzo dobrze poradziła sobie z tym trudnym tematem i opisała go z dużym wyczuciem.

Pokój jest książką od której nie sposób się oderwać. Przeczytałam ją jednym tchem i żyłam nią jeszcze przez kilka kolejnych dni, nie mogąc zabrać się za kolejną pozycję. Jest to z pewnością powieść, która zapada w pamięć i zmusza do przemyślenia pewnych spraw. Dzięki niej bardziej doceniamy to co mamy, swoją codzienność. Warto po nią sięgnąć i zapoznać się z ekranizacją, która powstała na jej podstawie. Film oglądałam zaraz po przeczytaniu książki i również byłam zadowolona.
***
"Bardzo bym chciał oglądać telewizor cały czas, ale on ogłupia. Zanim zeszłem z Nieba, Mama miała go włączony ciągle i stanęła się zombi, co jest jak duch, ale chodzi łup łup łup. I teraz zawsze wyłącza po jednym odcinku, potem komórki się rozmnażają na nowo przez dzień i po kolacji możemy obejrzeć następny program i wymądrzeć we śnie."
***
"Jestem na świecie trzy i pół tygodnia i dalej nigdy nie wiem, co mnie zaboli."
***
"Kiedy nasz świat miał jedenaście stóp kwadratowych, łatwiej było go opanować."

piątek, 20 października 2017

Iskry Czasoświatu - Krzysztof Bonk



Iskry Czasoświatu


Autor: Krzysztof Bonk
Wydawnictwo: Self Publishing 
Data wydania: 17.03.2017
Liczba stron: 250
Moja ocena: 6/10



Pierwszy pojawia się Alex – bogaty prezes wielkiej firmy i kochanek żony przyjaciela, który w ramach zemsty postanawia go zabić. W następstwie morderstwa, które popełnił, Greg zostaje przeniesiony z czasów współczesnych do średniowiecznej Francji.  Wydarzenie to jest początkiem całej serii przeskoków w czasie i przestrzeni. Każdy kolejny bohater zostaje oderwany od swojej rzeczywistości po morderstwie dokonanym na  poprzedniku.  Jedni przenoszą się w przeszłość inni w bardzo odległą przyszłość. Średniowieczna wieśniaczka pojawia się w postapokaliptycznym świecie, jaskiniowiec budzi się na współczesnym planie filmowym, a znany reżyser filmów dla dorosłych nagle znajduje się w starożytnym Rzymie. Bohaterów jest znacznie więcej, ale wszystkich ich coś ze sobą łączy. Powoli zaczynają rozumieć w jaki sposób są ze sobą powiązani, aż w końcu poznajemy tytułowe iskry.

Kiedy odezwał się do mnie autor z propozycją przeczytania jego książki, którą zdecydował się wydać w formie self pulishingu, początkowo nie byłam przekonana. Nie przepadam za książkami z gatunku science fiction i jemu podobnych, ale bardzo zaintrygował mnie opis. Nieczęsto zdarza mi się być tak bardzo zaciekawioną po przeczytaniu samego opisu. Czy się zawiodłam? Ciężko powiedzieć.
Książka podzielona jest na dwie części, a każda z nich na kilka rozdziałów, z których każdy opowiada o innym bohaterze. Pierwsza część podobała mi się ogromnie. Opowieść wciągnęła mnie od pierwszej strony i czytałam z wielkim zainteresowaniem. Bardzo podobał mi się ogólny pomysł przenosin w czasie i miejscu w skutek morderstwa na odpowiedniej osobie, jak i to jak został on zrealizowany. Każda postać otrzymywała głos tylko na chwilę po czym ustępował miejsca kolejnej, a mimo to  autorowi udało się bardzo dobrze wykreować bohaterów. Każdy z nich jest inny i boryka się z innymi problemami. Niektórzy są bardzo intrygujący i przeżyli fascynujące przygody, a o innych od razu zapominamy, ale jedno jest pewne – nie ma dwóch takich samych historii.

W Skrach czasoświatu została przedstawiona bardzo ciekawa wizja przyszłości, w której ludzie odkrywają pewien pierwiastek. Umożliwia on podróże w czasie. Wciągające były również momenty, w których powoli poznajemy tajemnice magicznych iskier. Z zaciekawienie przerzucałam kolejne strony i nie mogłam się oderwać, niestety do czasu. W pewnym momencie zaczęłam się bardzo gubić w fabule i nie do końca rozumiałam o co chodzi, przez co mój zapał nieco zgasł. Końcówka książki nie przypadła mi do gustu. Wiem jednak, że większości czytelnikom to właśnie ta druga część podobała się najbardziej. Być może to ja, nieprzywykła do lektur w tym gatunku, nieco się zagubiłam.

Warto zwrócić uwagę na samo wydanie. Często duże wydawnictwa mają z tą kwestią problem i przy jakiejś pozycji nie wychodzi im to dobrze. Tym bardziej jestem pod wrażeniem, że książka, której autor zdecydował się na self publishing wygląda tak dobrze. Od pierwszego wejrzenia jestem zachwycona okładką! Jej projekt wykonała Agnieszka Radzięda.

Krzysztof Bonk stworzył nietuzinkową historię, w której przyszłość i przeszłość nierozerwanie się ze sobą łączą. Książka skłania do przemyśleń nad tym jak zmienia się nasz świat na przestrzeni wieków. Nie jest jednak pozbawiona wad i dla niektórych czytelników może być momentami niezrozumiała. Właśnie dlatego myślę, że Iskry czasoświatu niekoniecznie są lekturą dla każdego, ale miłośnicy science fiction z całą pewnością będą zachwyceni i spędzą miło czas.
***
"Koniec? To słowo nie pasuje do tego, czym jesteśmy." (str. 189)
***
"Przy wejściowych drzwiach minęła dwóch strażników, model XA1Jonasz. Jednostki na tyle głupie, że potrafiły tylko strzelać, jednocześnie na tyle inteligentne, że docierało do nich, do kogo nie wypadało." (str. 207)
***
"Ale zwycięstwo było już czystym złudzeniem, poza jedną jedyną szansą." (str. 279)

piątek, 13 października 2017

13 powodów - Jay Asher


13 powodów


Autor: Jay Asher
Tłumacz:Aleksandra Górska
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 28.03.2017 (wydanie III)
Liczba stron: 272
Moja ocena: 6/10


Pewnego dnia nastoletni Clay dostaje tajemniczą przesyłkę. Znajduje w niej siedem kaset magnetofonowych, których kolejne strony podpisane są numerami od 1 do 13. Kiedy z wielką ciekawością włącza jedną z nich i słyszy głos szkolnej koleżanki Hannah, przeżywa szok. Dziewczyna niedawno popełniła samobójstwo, a na nagraniach wyjaśnia co ją do tego skłoniło.  Powodów jest trzynaście, a każdy z nich to jedna z osób, do których dotarła przesyłka. Hannah ustaliła tylko dwie zasady: wysłuchaj wszystkiego do końca i przekaż kasety kolejnej osobie, bo inaczej cały świat dowie się co mi zrobiłeś. Clay jest wstrząśnięty, ponieważ nie ma sobie nic do zarzucenia. Co zrobił, że znalazł się na liście? Kto jeszcze się na niej znajduje i co przeżyła Hannah, że zdecydowała się na tak drastyczny krok?

O 13 powodach słyszałam już dawno temu, ale naprawdę głośno zrobiło się o nich po premierze serialu na podstawie książki (o tym samym tytule). Serial wzbudził wiele kontrowersji, więc postanowiłam sama przekonać się o co tyle krzyku. Zanim jednak zasiądę do oglądania postanowiłam poznać pierwowzór.

Pomysł na fabułę od początku uważałam za oryginalny i bardzo ciekawy. Od pierwszych strony tajemnica kaset rodzi wiele pytań i sprawia, że nie umiemy oderwać się od czytania. Pragniemy dowiedzieć się kim była Hannah i co przeżywała, że zdecydowała się na odebranie sobie życia oraz jaką rolę w tym wszystkim odegrał Clay. Chłopak podchodzi do sprawy bardzo emocjonalnie. Podczas słuchania nagrań przeżywa każde słowo Hannah i z każdą kasetą jest coraz bardziej przerażony. Nie ma pojęcia dlaczego się na nich znalazł, bo nie przypomina sobie nic czym mógłby zawinić. Razem z nim w napięciu czekamy na moment, aż na kasecie pojawi się odpowiedź. Z nagrań po kolei wyłaniają się kolejni uczestnicy dramatu. Powoli ujawniają się ich mroczne sekrety i stopniowo zauważamy powiązania między bohaterami. Clay zdaje sobie sprawę z tego jak wielu ludzi tak naprawdę nie zna. Spotykając się z nimi na co dzień w szkole miał o nich całkiem inne wyobrażenie. Znając teraz mroczniejszą stronę każdego z nich już nigdy nie spojrzy na nich tak samo.

Historia opowiedziana przez Hannah pokazuje nam, jak czasami niewiele potrzeba, aby znacząco wpłynąć na życie innego człowieka. Uświadamia, że wszystko co robimy ma znaczenie. Nigdy nie możemy być pewni co przeżywa dana osoba i w jakim jest stanie psychicznym. Nie powinniśmy uznawać problemów innych za mało znaczące nawet jeśli dla nas są to błahostki. Coś co dla nas jest niezauważalne dla kogoś innego może być czym nie do pokonania. Książka skłania do przemyśleń nad tym jak traktujemy innych ludzi i czy nie powinniśmy być bardziej uważni. Właśnie za to książka dostaje ode mnie wielki plus.

Minusem natomiast jest ukazanie samobójstwa jako sensownego wyjścia z trudnej sytuacji. Na swój sposób gloryfikuje ten akt. Pokazuje, że nie ma potrzeby mówienia innym o swoich problemach i proszenia o pomoc, bo i tak się jej nie otrzyma.  Nie podsuwa rozwiązań innych niż odebranie sobie życia, które jest tutaj jedynym sposobem skutecznego zwrócenia na siebie uwagi. Dzięki niemu zostanie się zapamiętanym i docenionym. To wszystko może mieć bardzo zły wpływ na osobę, która cierpi np. na depresję i podczas czytania utożsami się z główną bohaterką.

Jay Asher stworzył wyjątkowo oryginalną, poruszającą i zmuszającą do przemyśleń historię, która zapada w pamięć. Warto sięgnąć po 13 powodów, ale pamiętając, że należy podchodzić do książki z dystansem.
***
"Nikt nie wie ze stuprocentową pewnością, w jakim stopniu jego postępowanie odbija się na życiu innych. Bardzo często nie mamy choćby bladego pojęcia. Mimo to robimy, co nam się żywnie podoba."
***
"Nie panujesz już prawie nad niczym. I w pewnej chwili masz już dość walki, jesteś zbyt zmęczony, i postanawiasz sobie odpuścić. Pozwolić, by stała się tragedia..."
***
"Obaj wybuchamy śmiechem. Fajne uczucie. Ulga. Jak śmiech na pogrzebie. Może niestosowny, lecz zdecydowanie potrzebny."

piątek, 22 września 2017

Tajemnicza śmierć Marianny Biel - Marta Matyszczak



Tajemnicza śmierć 

Marianny Biel


Autor: Marta Matyszczak
Seria: Kryminał pod psem (tom 1)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Data wydania: 14.06.2017
Liczba stron: 304
Moja ocena: 8/10


Były policjant Szymon Solański przeżywa trudne chwile. Został zwolniony z pracy, a po śmierci ukochanej żony nie potrafi odnaleźć radości z życia. Postanawia w końcu spróbować otrząsnąć się z letargu i wprowadzić kilka zmian. Przeprowadza się do jednego ze starych familoków w Chorzowie, zakłada agencję detektywistyczną, a ze schroniska adoptuje nowego przyjaciela Gucia, który tak jak on niejedno w życiu przeżył. Dla psa to wielka szansa na godne życie u boku człowieka, a dla Solańskiego motywacja do codziennego wstawania z łóżka. Niestety nowo powstała agencja nie cieszy się popularnością. Pojawia się jednak szansa na wykorzystanie detektywistycznych zapędów. Okazuje się bowiem, że zaniedbana kamienica skrywa więcej tajemnic niż można by przypuszczać. Jakiś czas temu jedna z jej mieszkanek Marianna Biel została znaleziona martwa we własnej piwnicy. Policja uznała to za nieszczęśliwy wypadek, ale Szymon podejrzewa, że ktoś mógł maczać w tym palce. Czy mężczyzna z pomocą mądrego psa Gucia i niezawodnej dziennikarki Róży da radę rozwiązać zagadkę śmierci dawnej gwiazdy miejskiego teatru?

Gdy tylko przeczytałam opis z okładki wiedziałam, że muszę jak najszybciej sięgnąć po tę książkę. Nic tak nie cieszy jak czytanie powieści, której akcja rozgrywa się w naszych okolicach! Mimo że Chorzów nie jest moim miastem, to znam go bardzo dobrze, a odnajdywanie na kartach książki znajomych miejsc sprawiało mi wiele radości. Tajemnicza śmierć Marianny Biel była reklamowana jako komedia kryminalna. Nie umiałam sobie wyobrazić jak można połączyć te dwie rzeczy, ale gdy tylko zaczęłam czytać zrozumiałam, że jest to bardzo trafne określenie. Nie raz zdarzyło mi się zaśmiać pod nosem.

Historię opowiada nam (na zmianę z narratorem trzecioosobowym) pies Gucio i to jego przemyślenia są najzabawniejsze i zmuszają do uśmiechu. Kundelek mimo braku jednej łapki jest typowym psem, dla którego 15 minut bez jedzenia jest koszmarem, a wycieczka do weterynarza największym podstępem i zdradą. Bardzo lubię spotykać zwierzęcych bohaterów na kartach książek, tym bardziej kiedy to oni opowiadają nam historię. Marta Matyszczak zdaje się mieć podobne poczucie humoru do mojego i pewnie dlatego tak bardzo jestem zadowolona z lektury. Debiut autorki nie jest jednak książką jedynie do pośmiania się i zapomnienia od razu po przeczytaniu. Momentami jest smutno i nostalgicznie. W tle co jakiś czas przewija się motyw tragicznej śmierci żony Solańskiego, z którą ten nie potrafi się pogodzić. Czułam do niego dużą sympatię i zrozumienie. Miałam ochotę jakoś go wesprzeć gdy kolejny raz czytałam o tym jaki jest zrezygnowany i siedzi samotny w zaniedbanym mieszkaniu. Mroczna jest sama śmierć Marianny Biel jak i jej okoliczności. Żaden z mieszkańców familoka, w którym jest jedynie sześć mieszkań nie zauważył jej zniknięcia. Jako młoda kobieta była wielką gwiazdą teatru z rzeszą fanów, jednak w obliczu śmierci nie mogła liczyć na niczyją pomoc. Skłania to do przemyśleń nad tym jak to starszy człowiek może stać się niewidzialny nawet dla najbliższego otoczenia.

Czymś na co warto zwrócić uwagę podczas czytania to nazwy rozdziałów. Są to psio-kocie powiedzenia takie jak na przykład „pierwsze koty za płoty” czy „jak rzep psiego ogona”. Bardzo mi się to spodobało i dodatkowo umilało lekturę, tym bardziej, że każde z powiedzeń nawiązywało do treści danego rozdziału. 

Myślę, że Tajemnicza śmierć Marianny Biel to świetny kryminał ze szczyptą humoru. Autorka wprawnie połączyła żarty z dreszczykiem emocji, a do tego doskonale wykreowała bohaterów. Książka z pewnością spodoba się miłośnikom zagadek detektywistycznych, intryg i oczywiście psów. Obojętnie obok niego nie może przejść również żaden mieszkaniec Chorzowa i okolic, bo naprawdę warto zwrócić uwagę na tę pozycję. Polecam gorąco! Ja z wielką przyjemnością sięgnę po kolejne tomy z cyklu Kryminał pod psem.
***
"Chciało mi się wyśpiewać na całe ryło, że mój jest ten kawałek podłogi, ciasny, ale własny. Gdyby jeszcze się kto nie pokapował, spieszę donieść, iż znalazłem dom! Lokum w cudownie śmierdzącym familoku." str. 19
***
"Oczy same zaczynały mi się kleić, ale taki byłem rozżalony, że zasnąć nie mogłem. No bo ja tu z sercem na łapie, życie swoje dla niego narażam, a ten mi tylko okruszynę chleba oferuje. Nawet bez masełka." str. 165
***
"Iwona Grodzka-Górnik. Na dźwięk nazwiska autorki Solański wydął usta, co pewnie według niego miało przedstawiać ironiczny uśmieszek, a w rzeczywistości wyglądało jakby przez nieuwagę połknął środek do udrażniania rur i stwierdził, że jednak niedobry." str. 186
______________________________________________________
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu.

poniedziałek, 18 września 2017

Najlepszy powód, by żyć - Augusta Docher [przedpremierowo]



Najlepszy powód by żyć

Autor: Augusta Docher
WydawnictwoOMG books (Znak)
Data premiery: 27.09.2017
Liczba stron: 400
Moja ocena: 8/10



Życie nastoletniej Dominiki w jednej chwili zmienia się nieodwracalnie. Ukochany ojciec przypadkiem oblewa ją benzyną i podpala. W jednej sekundzie dziewczyna staje się żywą pochodnią, w skutek czego doznaje oparzeń ponad połowy ciała. Kiedy po tym tragicznym wypadku budzi się w szpitalu czeka na nią ogromny ból i cierpienie. Rany są tak rozległe, że wielkie blizny zostaną z nią już na zawsze. Z każdym kolejnym dniem coraz bardziej się poddaje i opada z sił. Jedyną motywacją stają się dla niej słowa ojca, który kilka najbliższych lat spędzi w więzieniu. Los sprawia, że na drodze Dominiki staje młody anestezjolog – Tomek Leśniewski, który chce opisać jej przypadek w książce. Po jakimś czasie, kiedy ta znajomość zaczyna znaczyć dla nich coś więcej, pojawia się również jego młodszy brat, Marcel. Chłopak jest zauroczony nowo poznaną dziewczyną, nie daje mu spokoju jej opanowanie i oziębłość. Postanawia zrobić wszystko, aby się do niej zbliżyć i pomóc w trudnych chwilach. Czy uda mu się dotrzeć do serca dziewczyny, która tyle w życiu przeszła? Czy uda mu się pomóc jej otworzyć się na świat i ludzi? Czy dzięki niemu odnajdzie powód, by żyć?

Narratorami powieści są Dominika i Marcel. Opowieść dziewczyny podzielona jest dodatkowo na „przedtem”, opisujące jej życie od momentu tragicznego wypadku i „teraz”, czyli wydarzenia rozgrywające się po poznaniu braci Leśniewskich. Czasami trudno było po pierwszym zdaniu określić, które z dwojga opowiada teraz swoją wersję wydarzeń, ale mimo to bardzo podobało mi się ukazanie dwóch perspektyw. Ostatnio bardzo często pojawia się taki sposób narracji w książkach młodzieżowych i myślę, że to bardzo dobre rozwiązanie. Mamy wtedy możliwość lepszego poznania głównych bohaterów i łatwiej nam zrozumieć motywy ich postępowania.

Kreacje bohaterów są niezwykłe i niestereotypowe. Oboje od razu zyskali moją sympatię. Dominika jest osobą, której nie da się nie polubić. Jest bardzo młoda, ale twardo stąpa po ziemi. Spotkała ją wielka tragedia, po której wiele osób już by się nie podniosło, a ona dała radę. Oczywiście miała momenty załamania, ale kto z nas by nie zwątpił w sens życia w takich okolicznościach? Ogromny ból, cierpienie i świadomość tego, że już zawsze będzie się nosiło na ciele blizny przypominające o czymś o czym chciałoby się jak najszybciej zapomnieć, potrafią przytłoczyć. Bohaterka powieści poradziła sobie z tym ciężarem, bo wiedziała, że jest na świecie ktoś kto ją kocha i jej potrzebuje – ukochany ojciec. Dominika jest teraz  młodą kobietą, która nie akceptuje swojego ciała i boi się odrzucenia, ale okazuje się, że przy właściwej osobie jest w stanie się otworzyć i przekraczać własne granice. Zyskała mój szacunek i uznanie dzięki temu, że się nie poddała. 

Z kolei Marcel niektórym osobom mógłby nie przypaść do gustu. Jest czarną owcą w rodzinie, rzucił studia i ma niewyparzony język. Jednak w nim również zachodzą wielkie zmiany. Nie popełnia błędów, których byśmy się po nim spodziewali i naprawdę angażuję się w znajomość z Dominiką. Okazuje się być ciepłym i cierpliwym mężczyzną, na którego można liczyć w każdej sytuacji. Pomaga skrzywdzonej dziewczynie uleczyć duszę i uwierzyć w siebie, ale sam też dużo zyskuje. Odnajduje swoje powołanie i dowiaduje się czego chce od życia.

 Najlepszy powód, by żyć to poruszająca opowieść o życiu po tragicznym wypadku. O radzeniu sobie z całkiem nową sytuacją, o powolnym odbudowywaniu poczucia własnej wartości i akceptowaniu swojego ciała takim jakie jest. To opowieść również o tym, że wartością człowieka nie jest jego wygląd i to nie ona jest najważniejszy, bo w każdej chwili może ulec zmianie, a także o tym, że każdy zasługuje na miłość nawet jeśli wydaje mu się inaczej. W książce znajdziemy wiele bólu i cierpienia, ale również wolę walki i rozkwitającą miłość, która nadaje życiu sens. Augusta Docher bardzo wiarygodnie opisała wątek miłosny, który jest pełen czułości, namiętności i oczywiście szaleństwa, ale jednocześnie nie jest przesłodzony, jak to często bywa w książkach dla młodzieży. Oszczędziła nam infantylności i utartych schematów, za co jestem jej bardzo wdzięczna. Miłość Marcela i Dominiki, mimo ich młodego wieku, jest dojrzała, trwała i pełna troski o drugą połówkę.  Myślę, że autorka powinna pozostać przy pisaniu tego typu książek, bo wychodzi jej to znakomicie.

Jeśli szukacie książki, która porusza niełatwe tematy i skłania do refleksji, ale jednocześnie jest napisana przystępnym językiem, to jest to pozycja dla was. Najlepszy powód, by żyć jest pełny emocji, nadziei i marzeń. Od początku wciąga i nie pozwala o sobie zapomnieć. Po przeczytaniu ma się ochotę na więcej, zwłaszcza biorąc pod uwagę to w jaki sposób kończy się ta opowieść.. Polecam gorąco.
***
"Przypomina mi się film Skazani na Shawshank i jeden z bohaterów, który popełnia samobójstwo kilka dni po opuszczeniu więzienia. Teraz go rozumiem. Nie potrafił żyć poza murami, a ja chyba też nie potrafię wrócić do tam i kiedyś."
***
"Siadam na łóżku i przez długie minuty patrzę na Marcela. Gdy śpi wygląda tak bezbronnie, że aż coś gniecie mnie w piersiach. Bezbronnie, ale i męsko." 
***
"Bo tak jest, gdy kogoś kochasz, to po całości. Nie w częściach."


Książka swoją premierę będzie miała 27 września 2017. Już teraz można zamówić ją np. w Empiku.
_____________________________________________________
Za możliwość przeczytania książki przed premierą dziękuję wydawnictwu OMG books.